Подробнее на сайте: https://newsabc.ruhttps://news720.ruhttps://newsinit.ru https://newsrecent.ru
https://newsquick.ruhttps://targetnews.ru https://calmnews.ruhttps://newsaim.ruhttps://bordernews.ruhttps://exactnews.ru https://sidenews.ru https://newsmoment.ruhttps://branchnews.ruhttps://newsnight.ruhttps://rawnews.ru
Batman v. Superman. Świt sprawiedliwości

Batman v. Superman. Świt sprawiedliwości

O Batmanie wiemy już niemal wszystko, a to za sprawą licznych adaptacji. Ten mroczny rycerz był tematem kilku seriali (animowanych i z aktorami), wielu filmów telewizyjnych (Burtona, Schumachera) w tym słynnej trylogii Nolana. Tym razem przyszła kolej na nowe wcielenie z podstarzałym dziadkiem, który walczy z najsilniejszym kosmitą na Ziemi.

Kategoria // Science Fiction    14/05/2016    czytany 647 razy    Autor //    Ocena: -4/6
Batman v. Superman. Świt sprawiedliwości

Pomimo, że bardzo cenię sobie poprzednie reinkarnacje filmowe Burtona i Nolana, po trylogii Mrocznego Rycerza uważam historię za kompletną, to jednak jestem otwarty na nowe propozycje, jakie ma dla widzów Warner Bros. Jak zwykle chęć zarobienia dodatkowej kupki siana przemówiła i oto do kina trafił nowy film, którego Batman jest jednym z głównych bohaterów.

Po udanym (nie, że rewelacyjnym) wejściu do kin nowej (również) reinkarnacji Supermana w 2013 roku, Warner Bros. Postanowiło stworzyć własny świat superbohaterów połączonych wątkami filmów. I tak oto powstał pomysł na przedstawienie jednego z najbardziej kultowych momentów w historii komiksów – walki Batmana z Supermanem.

„Batman v. Superman. Świt sprawiedliwości” to kontynuacja wydarzeń z „Człowieka ze stali”. Gdyby nie „Batman” w tytule, pomyślałbym, że to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z poprzedniego filmu, ale jednak… nie do końca. Faktem jest, że „BvS” bazuje na wydarzeniach z poprzedniej produkcji. Jest to aż nazbyt odczuwalne i dominuje dokumentnie fabułę. Zatem połączenie na miarę Marvela dokonało się. Problem tylko w tym, że oglądanie drugiego bez pierwszego jest trochę bezsensu, gdyż pojawia się w nim wiele odniesień do poprzednika. Marvel, jakoś potrafi tak zbudować swoje filmy, aby nie był to odczuwalny mankament. Ale dobra – koniec z Marvelem od tej pory.

O co chodzi w filmie? Na wypadek, gdyby ktoś nie oglądał. Batman znajduje się od dłuższego czasu na emeryturze. Jest już podstarzałym człowiekiem – w rolę wciela się 43-letni Ben Affleck, który – powiedzmy sobie szczerze – na dziadka nie wygląda, a w filmie prezentuje formę godną o dekadę młodszego Cavila. Wayne reaktywuje projekt „Batman” kiedy narasta zbyt wiele wątpliwości związanych z tajemniczym supermanem zwłaszcza, że ledwo co zdemolował pół Metropolis i pewnie kawałek świata. Na dodatek na horyzoncie pojawia się sprytny młody geniusz Lex Luthor (w tej roli Jesse Eisenberg), który dorzuca pięć groszy, aby zdestabilizować świat. Poza nimi i bohaterami znanymi z „Jedynki” w filmie pojawia się Diana Prince, znana również jako Wonder Woman oraz wzmianka o kilku innych postaciach posiadających super moce.

Wrzucenie do filmu trzeciego superbohatera, który ma znaczny wpływ na fabułę wydaje się kompletnie niezrozumiały. Jasne, że oni wszyscy (Batman i Wonder Woman) będą mieć swoje filmy, ale trochę zepsuła bójkę przerośniętych facetów swoim wybuchowym wejściem. Dużym upakowaniem bohaterów na metr kwadratowy raczej nie pomogli, zwłaszcza, ze ich pojawienie się nie wnosi nic ciekawego do fabuły. Tyczy się to również Gal Gadot, której występ ogranicza się do ładnego wyglądania i sklepania ryja jednemu kryptończykowi.

Natłok wątków, akcji i postaci może wydawać się frustrujący zwłaszcza ludziom, którzy nie widzieli „Człowieka ze stali”, bo – po pierwsze nie widzieli filmu, gdyż nie są fanami Supermana; po drugie – nie widzieli filmu bo nie wiedzieli, że to o Supermanie. Wiele do życzenia pozostawia sama wizja filmu, która jest strasznie rozproszona. Cieszy co prawda fakt, że roli Luthora pozostawiono szerokie pole do popisu, ale z drugiej strony miałem wrażenie, jakbym oglądał kilka następujących po sobie filmów. W trakcie pojawia się jeszcze jeden dziwny element – będący snem Wayna. Do końca nie wiem, jak to ugryźć, a już na pewno nie wiedzą ludzie, którzy przyszli na film się rozerwać.

Najmocniejszą częścią filmu jest zdecydowanie pojedynek tytułowych bohaterów. To jedno z największych wydarzeń kina ostatniej dekady, albo kilku. Sam Batman wypadł średnio, choć Affleck nie mógł tej roli spartolić. Jest ona po prostu napisana pod niego i tyle. Wystarczyło się krzywo popatrzyć, coś burknąć i gotowe. Większość scen z nim i tak ratował Alfred. O Batmanie też nie można za wiele powiedzieć, ponieważ reżyser nie zdradza kompletnie nic. Wydarzyło się coś, co było podstawą do przejścia na emeryturę i tylko fani próbują się nadal dowiedzieć, co to było – internet jest zalany różnego rodzaju hipotezami. Superman wypadł lepiej, aczkolwiek znowu – nie tego się spodziewałem. Za serce mnie łapała jego świadomość bezradności. Chciałby pomóc każdemu, ale jednocześnie wie, że ludzie skazani są na zagładę w skutek własnego postępowania. Odnośnie innego superbohatera ma ambiwalentny stosunek, choć chyba przeszkadza mu to, w jaki sposób załatwia swoje ofiary. Niemniej liczyłem na pojedynek między nimi właśnie z powodu sposobu podejścia do fachu, a nie, że zostanie do niego po prostu podpuszczony.

Lex jest tutaj największą niespodzianką. Szalony, młody z kasą ora wszystko. Jest to z jednej strony kompletnie nowe spojrzenie na tego bezlitosnego biznesmena, które jest współcześnie bardziej wiarygodne niż już oklepany dziedzic fortuny Luthorów. Ale również nie znaczy to, że wybił się ponad tłum. Zagrał dobrze, choć brakowało spojrzenia na jego chłodny i genialny umysł. Zamiast tego dostaliśmy świra w wygniecionym garniturze i mokasynach.

Losi i Wonder Woman są tutaj tylko dodatkami. Sporo gadają, ale ich rola nic ciekawego nie wnosi do fabuły. Lane generalnie wszystko po drodze niszczy. Czego by się nie złapała, to spierniczy. Diana Prince z kolei ma jakiś cel, ale nie do końca wiadomo o co chodzi. Nawet wtedy, gdy wyskakuje z tarczą i walczy.

Technicznie film jest arcydziełem. Efekty są dopracowane i zgrane. Sceny i montaż rewelacyjne. Ale zabrakło jakoś pomysłu na fabułę. W tych 151 minutach upchano tyle pomysłów, że głowa pęka. Wydaje się również, że żaden z nich tak naprawdę nie wypadł rewelacyjnie i mam nieco nadzieję, że naprawią to sceny wycięte, gdyż tych – jak wiadomo – jest sporo. Jeśli zaraz po premierze reżyser musi tłumaczyć dlaczego coś się stało, to znaczy, że z filmem nie jest za dobrze. Ale prawdopodobnie są sceny lub poprzednie wersje scenariusza, które to mogła wytłumaczyć. Bardzo proszę o takie wydanie, bo naprawdę chciałbym w pełni pojąć o co w tym filmie chodziło.

Ten film miał jednak momenty. Podkreślane przez dobrą i ciekawą muzykę Hansa Zimmera. Cały soundtrack już mi się tak nie podobał po obejrzeniu filmu, ale są kawałki, które w kinie wręcz elektryzują pomieszczenie swoim brzmieniem. Niektóre z nich wrzuciłem do playlisty, gdyż są naprawdę godne uznania. Tak jak to zawsze u Zimmera bywa.

Nie można w prosty sposób ocenić tego filmu. Problem z filmem jest złożony. Nie jest to kompletna porażka, w finie ogląda się to świetnie. Jako odmóżdżająca pozycja jest wprost idealna. Jednak oczekiwałem czegoś więcej, czego Snyder mi po prostu odmówił. Nie wiem z jakich powodów, przecież sam wielokrotnie tworzył dobre filmy. Tym razem zabrakło iskry. Na pewno jest to pozycja, która wejdzie do klasyki z uwagi na sam fakt, że to pojedynek gigantów – pierwszy raz na dużym ekranie! Ta scena, choć dobra i elektryzująca nie wystarczy, aby kupić film na płycie i dodać do kolekcji.

bvs wide


Więcej książek na półce: Science Fiction

Captain America: Pierwsze starcie
Transformers 3
Transformers: Zemsta upadłych
Transformers
X-Men: First Class
X-Men: Ostatni bastion
Hellboy II: Złota armia
X-Men United / X2
Początek pewnej legendy: X-Men
Thor: Mroczny świat
Thor - bóg piorunów
Porażka dekady: Daredevil
Strzeszczenie książki na dużym ekranie: Gra Endera
Riddick
Kroniki Riddicka (The Chronicles of Riddick)
Spider-Man
Incepcja (Inception)
Elizjum (Elysium)
X-Men Geneza: Wolverine
The Wolverine
Pacific Rim
Superman: Powrót (Superman Returns)
Człowiek ze stali (Man of Steel)
1000 lat po Ziemi (After Earth)
Star Trek: The Wrath of Khan (Gniew Khana)
Star Trek: w ciemność
Star Trek XI
Iron Man 3
Niepamięć (Oblivion)
Intruz (The Host)
2001: Odyseja kosmiczna
John Carter
Star Wars: Część III - Zemsta Sithów
Mroczne cienie
Księga ocalenia
Dredd 3D
Looper - Pętla czasu
Resident Evil... ile jeszcze?
Hulk, po prostu Hulk
Judge Dredd
Iron Man 2
The Incredible Hulk
Iron Man
Total Recall 2012, czyli jak pogrzebać legendę
Green Lanter Extended
Superman III
Prometeusz
Mroczny Rycerz Powstaje
Mroczny Rycerz
Batman - Początek
Man-Thing w formie taniego horroru
Naprawdę Niesamowity Spider-Man
Hellboy - demoniczny bohater
Spawn
Spider-Man 3
Watchmen - Who watches the watchmen?
Spider-Man 2
Blade: Mroczna trójca - tragiczny finał trylogii
Fantastyczna Czwórka: Narodziny Srebrnego Surfera
The Avengers
Battleship - gra w statki z kosmitami
Iron Sky
Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
Godzilla 2014
Godzilla 2014
X-Men: Przeszłość, która nadejdzie
Niesamowity Spider-Man 2 już nie taki niesamowity...
Transformers: Wiek zagłady
Dawca pamięci
Interstellar
Ghost Rider
Jupiter Intronizacja
Strażnicy Galaktyki
Avengers: Czas Ultrona
Mały, ale wariat - Ant-Man
Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów
Batman v. Superman. Świt sprawiedliwości
Sebastian

Sebastian

Autor serwisu sajfaj.net i bloga popkulturka. Lubi czytać książki i od czasu do czasu wybrać się do kina na dobry film.

Kiedyś członek fandomu Star Trek w Polsce. Obecnie kibicuje Ciemniej Stronie Mocy. Z braku dobrego scifi w TV, amator książkowego świata Star Wars.

Z zamiłowania fan powieści historycznych, dobrych scifi i military sf, a ostatnio nadrabia z historią XX wieku.

Ostatnie książki

Ostatnie filmy

Ostatnie komiksy

Ostatnie seriale

wydarzenia-fb

poletko

przeczytane

obejrzane

europa-antyk

europa-korona

star wars legends

star wars nowy

potter

ender

wiek xx

prawdziwe historie

O mnie

Autor bloga popkulturka. Lubi czytać książki, oglądać dobre filmy, z natury niewolnik serialowych tasiemców. Wielki fan scifi, ale tylko wyższych lotów. Obecnie z braku dobrego scifi, amator książkowego universum Star Wars oraz wszelkiego fantasy, ponadto powieści historycznych z epoki antyku i renesansu.

więcej »

kontakt | polityka prywatności i ciasteczek

social0social01

Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w polityce prywatności i ciasteczek.

  Rozumiem i zgadzam się.