Obejrzane w 2017 roku

Kategoria // Ostatnio obejrzane    wtorek // 31/12/2017    czytany 826 razy    Autor //
Obejrzane w 2017 roku

Ten rok pod względem obejrzanych filmów również nie był imponujący. Obejrzałem zaledwie 35 filmów (utrzymałem stan z poprzedniego roku), ale w większości były to filmy przeciętne.


Z tytułów, na które oczekiwałem to m.in. Blade Runner 2049, Alien Covenant, Ghost in the Shell, IT, Piraci z Karaibów, a także kontynuacje serii filmowych: Strażnicy Galaktyki vol. 2, Spider-Man Homecoming, Thor Ragnarok, Wonder Woman, Liga Sprawiedliwych i oczywiście ósmy epizod Gwiezdnych Wojen.

Najpierw to, na czym się zawiodłem:

Alien Covenant – najwyraźniej widać, że pomysły na rozwój sagi się skończyły. Brak nowych rozwiązań sprawił, że reżyser poszedł znaną dla siebie ścieżką i nagrał po raz kolejny kalkę – tym razem sporo odniesień do „Decydującego starcia”. W ogóle stek bzdur itd, ale… miło było zobaczyć Xenomorfów na ekranie. Niestety kolejne plany Scotta lekko mnie przerażają i niewykluczone, że to ostatni film z tej serii jaki oglądam.

Fast and Furious 8 – nie wiem jaki był prawdziwy tytuł tego filmu, nie dbam o to. Był jak większość poprzednich – nieprzewidywalny, ale przez to głupi aż do bólu. Czy pójdę na kolejny? Pewnie tak…

Ghostbusters – to co prawda z poprzedniego roku, ale obejrzałem. Straszna makabra.

Król Artur – ta legenda została już wyciśnięta jak cytryna, że nawet w Transformersach się do niej odwołują. Niby poważny film, a jednak w pytę głupi i okropnie zmontowany.

Transformers 5 (nie dbam o podtytuł) – nawiązanie do legendy o królu Arturze. Poważnie?

Mumia z Cruisem – film całkowicie niepotrzebny. Ale jak dowiedziałem się, że ma to być wstęp do takiego uniwersum potworów, to nawet dobrze, że jednak skasowali ten pomysł.

Liga Sprawiedliwych – Ładny montaż, świetne ujęcia, ale film naprawdę słaby. Pomysł na zjednoczenie ok, ale miałem wrażenie, że aż za bardzo chcą tutaj małpować Marvela. Szkoda, bo Wonder Woman z tego roku bardzo dobra.

Spierd-Man Homecoming – to jak na razie najsłabsza część całej sagi. Zawsze jest jakieś najsłabsze ogniwo. Mam wrażenie, że na długo zostanie nim Spider-Man Homecoming.

Valerian – chyba mogę napisać bez podtytułu, bo raczej nie będzie kolejnych części. Spory potencjał, ładnie zrobiony, ale totalnie nudny i naiwny. Głupota goni głupotę. Słaba gra aktorska.

Piraci z Karaibów, część 5 – ja już nie wiem kto z kim tutaj. Totalne poplątanie z pomieszaniem. Głupie to i wtórne.

Co mi się podobało:

Blade Runner 2049 – nie wiem czego ludzie chcą od niego. Dla mnie był naprawdę dobry. Świetny montaż, bardzo dobra gra aktorska. Fabuła ciekawa i nie do przewidzenia. Pomimo, że film był wolny, to jednak miejscami trzymał w napięciu. Uczta dla oczu. Szkoda tylko, że studio za bardzo wierzyło w markę. Tutaj nie mógł pomóc ani Ford, ani Gosling, a tym bardziej tytuł – młodzi tego po prostu nie znali, a to oni teraz kształtują widownię.

Ghost in the Shell – na film wylano wiadra pomyj. Nie rozumiem dlaczego. Wersję anime oglądałem dobre 20 lat temu. Ten film był hołdem dla autorów. Tutaj wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe. Świetnie się na nim bawiłem. Chciałbym, aby tak przenoszono wszystkie komiksy i książki na ekran.

IT – długo w głowie miałem wspomnienie pierwszej adaptacji książki, ale oto obejrzałem coś, co mi pomogło o nim zapomnieć. Wersja z 2017 roku jest naprawdę dobra. Chyba sam King się nie spodziewał, że w końcu przeniosą mu na ekran powieść, której nie będzie mógł się czepić, a fani ją pokochają. Do tego ten ogólnoświatowy marketing – kocham.

Jack Reacher 2 – abstrahując od Mumii – ten film wyszedł. Rzadko udaje się nakręcić dobry sequel, ale oto wyszło całkiem dobrze.

Siedmiu Wspaniałych – bardzo udany remake, zdecydowanie przebił klasyka.

Thor: Ragnarok – zdecydowanie najlepsza część trylogii Thora i zdecydowanie najlepszy film o Hulku – bo naprawdę trudno zdecydować o kim to był film.

Wonder Woman – dobry film. Myślę, że dobrze by było zrobić eksperyment i pozwolić kobietom kręcić filmy o super bohaterach – zwłaszcza kobiecych.

Niezdecydowany:

Kong, wyspa czaszek – ciekawe spojrzenie na goryla, który tym razem nie musiał na szczęście demolować znów Nowego Jorku.

Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi – nie wiem, naprawdę nie wiem, ale dam szansę i poczekam do „dziewiątki”.

Logan – nie podoba mi się to zakończenie.

Morderstwo w Orient Expressie – fajne, fajne, do czasu. W pewnym momencie film stał się karykaturą bohatera – wystarczyło spojrzeć na buty, by wiedzieć co 10 lat temu robił podejrzany…

Great Wall – niby fajne, a jednak czegoś brakowało. Za bardzo odlecieli na etapie pisania scenariusza.

Arrival – stary film, ale dopiero teraz zebrałem się za oglądanie. Ciekawe, ale nie do końca chyba zrozumiałem intencje obcych.

 

Obejrzałem też kilka starszych filmów, bo jak wiemy starocie zawsze były w cenie. W tym roku hitem i największym artefaktem antyku był "The Giant Claw", poza nim obejrzałem po raz kolejny "Ze śmiercią jej do twarzy" oraz "Wakacje" (w krzywym zwierciadle czy coś).

Plakaty poniżej:

Ostatnie książki

Ostatnie filmy

Ostatnie komiksy

Ostatnie seriale

wydarzenia-fb

poletko

przeczytane

obejrzane

europa-antyk

europa-korona

star wars legends

star wars nowy

potter

ender

wiek xx

prawdziwe historie

O mnie

Autor bloga popkulturka. Lubi czytać książki, oglądać dobre filmy, z natury niewolnik serialowych tasiemców. Wielki fan scifi, ale tylko wyższych lotów. Obecnie z braku dobrego scifi, amator książkowego universum Star Wars oraz wszelkiego fantasy, ponadto powieści historycznych z epoki antyku i renesansu.

więcej »

kontakt | polityka prywatności i ciasteczek

social0social01