Już po wszystkim: Star Wars - The Clone Wars

Już po wszystkim: Star Wars - The Clone Wars

Długo nie wiedziałem co myśleć o serialu Clone Wars, i przyznam szczerze, że po pięciu latach nadal nie wiem. Ciężko było mi się rozpisywać na jego temat z racji wielu dziwnych wątków, ale na szczęście oszczędzono mi już dalszych rozczarowań.

Kategoria // Science Fiction    31/03/2013    czytany 8691 razy    Autor //    Ocena: 3/6
Już po wszystkim: Star Wars - The Clone Wars

Serial został skasowany zaraz po zakończeniu emisji piątego sezonu, który wyjątkowo miał tylko 20 odcinków. Dobrze się stało, ponieważ poza naginaniem kanonu, pojawiło się wiele nieścisłości, np. dotyczących śmierci istotnych Jedi. Clone Wars miał jeszcze jeden wielki problem, który dzielił (albo powielił) po porażce Enterprise – mianowicie kopiowanie i odgrzewanie starych sprawdzonych schematów.

Należy zacząć od tego, że ten serial w ogóle nie powinien się pojawić. Rozpoczęcie projektu animowanych Wojen Klonów było tłumaczone jako wstęp do epizodu III oraz wyjaśnienie zawiłych wydarzeń, które doprowadziły do upadku Republiki. Autorom przyświecał szczytny cel ukazania wojny w złym świetle. No cóż… przyznam, że wybrali dość dziwną formę ekspresji, mianowicie animacji skierowanej do młodych jako narzędzie do tłumaczenia, że wojna jest zła. Równie dobrze można tłumaczyć dzieciom, że czekolada szkodzi ich zdrowiu…

Oczywiste jest, że głównym powodem rozpoczęcia prac nad serialem było zarobienie dodatkowych dolarów dla firmy, która zatrudnia setki ludzi, a przecież po ostatecznej deklaracji Lukasa, że nowych filmów nie będzie, nikt chyba nie wierzył, że będą zarabiać na prawach do zabawek – pracę dać trzeba, a kasę mimo wszystko zarabiać. Ale nie o to mi chodzi. Wiadomo, że przedsiębiorstwo musi się rozwijać, zarabiać i przede wszystkim przetrwać. Stąd wolę oglądać produkcje Lukasa niż np. Klan w wykonaniu TVP.

To co mnie najbardziej w serialu bolało to ciągłe spłycanie fabuły, naginanie faktów do aktualnych potrzeb i ciągłe kopiowanie sprawdzonych pomysłów, czasem również klasyków kina. Przyznam się otwarcie, że nie pamiętam już dokładnie pierwszych sezonów, dlatego mogę nieco pomieszać fakty. Ale bynajmniej nie zamierzam przebijać się przez wszystkie odcinki serialu ponownie, bo po prostu nie widzę sensu oglądać tego ponownie. Serial nigdy nie będzie dla mnie obiektem kultu, jakim są filmy, stąd też pewnie niedługo o nim w ogóle zapomnę. Z resztą wolę wracać do wydanego w dwóch wolumenach (a emitowanego w krótkich epizodach) mini-serialu Wojen Klonów poprzedzających epizod III.

Przez pięć lat emisji serial walczył o życie w różny sposób. Przede wszystkim wymyślaniem coraz to nowszych wyssanych z palca historyjek. Jeśli już o wysysaniu z palca piszę, to sam fakt pojawienia się padawanki Anakina uważam za totalnie bez sensu. Zarówno jej pojawienie się jak i zniknięcie jest  największym bublem tego serialu. Przedstawione w serialu watki często różnią się znacznie od tych książkowych. Zwłaszcza z książkowa serią Wojen Klonów – wykluczają wzajemnie wiele wspólnych wydarzeń. Również z wieloma wątkami epizodu III, dotyczącego np. rozkazu 66 – czyli obecności konkretnych Jedi w danym miejscu. Są to kardynalne błędy, które nie wiem jak zaklasyfikować. O ile możemy przymknąć oko (tzn. na pewno nie ja, ale może autorzy) na fakt, że zarówno serial jak i książki są częścią EU i ich kanoniczność może być potraktowana z przymrużeniem oka, to jednak w Zemście Sithów wyraźnie widać, gdzie konkretni Jedi giną. Serial podważa te fakty.

Scenarzyści najwyraźniej zostali wyprani z pomysłów. Od trzeciego sezonu coraz częściej zdarzało się im kopiować motywy z filmowych epizodów, a później także z innych klasycznych filmów, zarówno akcji jak i grozy. Wiele motywów jest do złudzenia podobnych, nawet postacie i ich zachowanie. Oglądam wiele i nudzi mnie produkcja, w której odkrywam na nowo znane i lubiane motywy popkultury. Podobnie miałem z (Star Trek) Enterprise. Mnie ten serial przypominał do złudzenia kalkę wszystkich poprzednich produkcji. Ale ja widziałem wszystkie poprzednie seriale, łącznie z TOSem i TASem. Młodszych widzów „Entek” nie denerwował tak jak mnie, ponieważ oni pominęli większość poprzedniego dorobku Treka. W przypadku Clone Wars jest podobnie. Śmiało zakładam, że być może 5% młodych widzów tego serialu miało w rękach choć jedną powieść Star Wars z tego okresu, a zapewne nikt nie widział „pierwowzorów” wielu serialowych scen, filmów na których scenarzyści się wzorowali, jak np. filmów grozy Hitchcocka, na których finałowy wątek Ahsoki Tano został w większości oparty, podobnie jak na filmie Ścigany, czy Łowcy Androidów (oba z Harrisonem Fordem). I chyba tylko największy ignorant nie przyzna mi racji. Wystarczy prześledzić piąty sezon, by takich scen wyłapać całą listę.

Wraz z rozwijaniem serialu pojawia się coraz więcej przemocy. Początkowo w brutalny sposób giną tylko klony, ale wkrótce również Jedi. Czasem sceny są bezpardonowe. Konwencja serialu się wyraźnie zmienia, twórcy chcą przyciągnąć przed ekrany również starszą widownię, która o Star Wars coś wie, jest zafascynowana sagą na tyle, że nie wstydzi się oglądać produkcji animowanej. Ale czy to był dobry krok? Nie bardzo. Serial przez to zaczyna wyglądać jakby dryfował bez celu, zawieszony gdzieś pomiędzy kilkoma różnymi grupami. Nie wiadomo już, czy to serial dla młodzieży czy może animacja aspirująca do kanonicznego elementu sagi będącego wstępem do epizodu III.

Sytuacji serialu nie poprawiły głupkowate wątki uzupełniane na siłę postaciami znanymi z EU. Początkowo nie były to wstawki rażące – wiadomo, że produkcja będąca spinoffem takich hitów jak filmy Star Wars będzie nawiązywać do nich poprzez rozwijanie postaci wcześniej ukazanych epizodycznie. Jednak gdy na początku zabiegi takie są stonowane, a osią fabuły są kolejne potyczki wojenne, to jednak później mamy do czynienia z natłokiem drugoplanowych postaci, którym na siłę rozwija się tło historyczne – często niszcząc zarys postaci, albo po prostu naruszając ich tajemniczą otoczkę. Zupełnie niepotrzebne były wątki Mandalory, Death Watch, eskadry droidów, Savage Opressa, Maula czy samego Sidiousa walczącego dwoma mieczami… skąd inąd wiadomo, że miał tylko jeden i raczej był średnim szermierzem - z Maulem by chyba nie wygrał. Przytaczam jedynie ostatnie pomysły, z czwartego i piątego sezonu, bo szczerze mówiąc większość tej radosnej historyjki wyparowała mi już z głowy.

Życzyłbym sobie i innym fanom, aby kolejna produkcja, która jest w planach, została umieszczona w innym okresie, aby nie była to powtórka z czasów Rebelii czy łącznik pomiędzy trylogiami. Po Wojnach Klonów wiemy, że tego typu uzupełnienia naginają kanon, dlatego wolałbym, aby twórcy skoncentrowali się na opisywaniu przygód zupełnie nowych bohaterów. Jeśli już muszą – jest naprawdę wiele świetnych tematów umiejscowionych w czasach starożytnych. Dla odmiany, tamto chciałbym  zobaczyć.

Długo zastanawiałem się jak ocenić „całokształt” produkcji. Rewelacyjnym dziełem nie jest. Gdyby nie powstał piąty sezon z powodzeniem postawiłbym mocną czwórkę. Ale w obecnej sytuacji mogę dać jedynie przeciętną trójkę. Strach pomyśleć, co pokazali by w kolejnym sezonie, i czy komukolwiek chciałoby się to jeszcze oglądać.


Więcej książek na półce: Science Fiction

Star Trek Continues: Pilgrim of Eternity
Star Trek: The Cage - pierwszy pilot
Retrotekst: Invasion
The story so far: Under the Dome
Defiance, sezon 1
Już po wszystkim: Star Wars - The Clone Wars
Fringe, sezon 5
A jak Anulowano: Alphas
Battlestar Galactica: Blood and Chrome
Rewolucja dla naiwnych
Tron: Uprising
Falling Skies, sezon 2
Fringe, sezon 4
The Strain
The story so far: Hemlock Grove
10 lat Star Trek: New Voyages - Phase II
Agent Carter, sezon 1
Sebastian

Sebastian

Autor serwisu sajfaj.net i bloga popkulturka. Lubi czytać książki i od czasu do czasu wybrać się do kina na dobry film.

Kiedyś członek fandomu Star Trek w Polsce. Obecnie kibicuje Ciemniej Stronie Mocy. Z braku dobrego scifi w TV, amator książkowego świata Star Wars.

Z zamiłowania fan powieści historycznych, dobrych scifi i military sf, a ostatnio nadrabia z historią XX wieku.

Ostatnie książki

Ostatnie filmy

Ostatnie komiksy

Ostatnie seriale

wydarzenia-fb

poletko

przeczytane

obejrzane

europa-antyk

europa-korona

star wars legends

star wars nowy

potter

ender

wiek xx

prawdziwe historie

O mnie

Autor bloga popkulturka. Lubi czytać książki, oglądać dobre filmy, z natury niewolnik serialowych tasiemców. Wielki fan scifi, ale tylko wyższych lotów. Obecnie z braku dobrego scifi, amator książkowego universum Star Wars oraz wszelkiego fantasy, ponadto powieści historycznych z epoki antyku i renesansu.

więcej »

kontakt | polityka prywatności i ciasteczek

social0social01